Ukryta kamera

Coraz więcej kierowców decyduje się na zamontowanie w swoim pojeździe tzw. rejestratora jazdy, czyli kamery nagrywającej to, co dzieje się przed pojazdem. W związku z coraz większym zainteresowaniem tymi urządzeniami, na rynku pojawił się dość duży ich wybór.
W przypadku kolizji takie nagranie może ułatwić rozstrzygnięcie, który z kierujących jest sprawcą zdarzenia. 

Ostatnio jednak na popularności zyskuje również inny sposób wykorzystania nagrań. Posiadacze kamer w samochodach coraz częściej, zarejestrowane wykroczenia innych kierowców udostępniają policji, która z resztą nawet zachęca do przesyłania takich filmików. Po zweryfikowaniu autentyczności nagrania oraz ustaleniu na podstawie numerów rejestracyjnych właściciela pojazdu i kierującego, który popełnił wykroczenie policja „wycenia” zarejestrowane manewry zgodnie z taryfikatorem i kierowca ponosi zasłużoną karę.

Oczywiście zdania na temat wysyłania filmów policji są podzielone. Przeciwnicy, którzy chyba jednak są w mniejszości, uważają to za donosicielstwo, czyn godny stanowczego potępienia. Zwolennicy z kolei przekonują, że dzięki takim działaniom na naszych drogach będzie trochę bezpieczniej, bo kierowcy przestaną czuć się bezkarni. Uczestnicy ruchu będą musieli bardziej się zdyscyplinować i zachowywać się zgodnie z przepisami, bo nigdy nie wiadomo, w którym samochodzie jest kamera i czy nagranie nie trafi w ręce policji. Jeśli więc faktycznie dzięki temu będzie mniej ignorowania przepisów i innych użytkowników dróg i przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa to takie donosicielstwo jest z pewnością godne pochwały. 

Przemysław Kuflewski

 

Pozostałe artykuły z działu: