Stanowisko Urzędu Marszałkowskiego - "Znak Stop"

W ostatnim numerze „Bezpiecznego Kierowcy”  ukazał się  artykuł prasowy pt.: „Znak stop, czyli jak nie dać się zabić na drodze” (autor: Pan Tomasz Żebrowski – egzaminator zatrudniony w WORD Warszawa).  

 Ponieważ tezy w nim zawarte dotyczące funkcjonowania nadzoru nad przebiegiem egzaminów państwowych w województwie mazowieckim, który jest sprawowany przez Marszałka Województwa Mazowieckiego nie odnoszą się w sposób rzetelny i merytoryczny do stanu faktycznego - postanowiliśmy się do nich ustosunkować. Sformułowane przez autora opinie świadczą o jego braku zrozumienia przepisów i w nieuzasadniony sposób wystawiają na szwank dobre imię osób sprawujących nadzór nad egzaminami na prawo jazdy, jak i samego WORD-u Warszawa. 

Prezentowane wnioski opierają się na pobieżnej analizie zagadnienia, a jednocześnie wykazują braki w zrozumieniu zmian, jakie nastąpiły po 19 stycznia br. w zakresie problematyki egzaminowania kandydatów na kierowców oraz bezpieczeństwa ruchu drogowego. 

Pragniemy zaznaczyć, że w opinii nadzoru wątpliwość budzi rzetelność informacji posiadanych i podanych  przez autora. 

Poruszona przez autora kwestia unieważnienia egzaminu państwowego na prawo jazdy przez Marszałka Województwa Mazowieckiego w związku z błędną decyzją podjętą przez egzaminatora - dotyczy niewłaściwego zachowania się osoby egzaminowanej  w odniesieniu do znaku drogowego pionowego B-20 „stop” (brak całkowitego zatrzymania pojazdu). Nie sposób jest zgodzić się z tezą zawartą w artykule, jakoby organ nadzoru unieważniając przedmiotowy egzamin - cyt. „…zatwierdził popełnione przez zdającego wykroczenie drogowe…”. Tak powierzchowne potraktowanie problemu oraz wyciąganie nielogicznych wniosków świadczy o niezrozumieniu problematyki ruchu drogowego oraz nieświadomości funkcji, jaką pełni egzamin w procesie weryfikacji umiejętności ucznia (kursanta). 

Wypada chyba przypomnieć, że ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami stanowi, że marszałek województwa unieważnia w drodze decyzji egzamin, jeżeli był on prowadzony niezgodnie z obowiązującymi przepisami ww. ustawy, a ujawnione nieprawidłowości miały wpływ na jego wynik. Jednocześnie z tej samej ustawy wynika, że część praktyczna egzaminu może zostać zakończona przed wykonaniem wszystkich określonych zakresem egzaminu zadań jedynie w przypadku, gdy zachowanie osoby zdającej zagraża bezpośrednio życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego. 

Należy w związku z tym zadać pytanie czy według autora komentowanego artykułu w każdej sytuacji - bez względu na sposób zachowania się osoby egzaminowanej kierującej pojazdem oraz fakt wystąpienia lub nie elementu bezpośredniego zagrożenia - należy bezwzględnie przerywać egzamin i odbierać zdającemu możliwość udowodnienia swoich faktycznych umiejętności? Tego typu bezrefleksyjne podejście do problemu sprawdzenia kwalifikacji kandydata na kierowcę świadczy o skrajnym braku odpowiedzialności za podejmowane przez egzaminatora decyzje. Definitywne zakończenie egzaminu, jakim jest z pewnością jego przerwanie - powinno następować jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia. Należy zwrócić również uwagę na fakt, że nie wszyscy egzaminatorzy prezentują tak radykalne podejście do kwestii zakończenia egzaminu. Powoduje to w efekcie brak jednolitości w sposobie oceniania tożsamych sytuacji, nawet w obrębie jednego ośrodka (różnica w poziomach zdawalności u poszczególnych egzaminatorów waha się od 12 do 40%). Rozbieżność taka spotyka się z niezrozumieniem wśród osób egzaminowanych oraz wywołuje poczucie niesprawiedliwości, a przede wszystkim wytwarza przekonanie, że realne umiejętności kierowania pojazdem nie są ważne na egzaminie. W ramach spotkań organizowanych z egzaminatorami zatrudnionymi w mazowieckich ośrodkach egzaminowania - przedstawiciele marszałka województwa zwracają istotną uwagę na problem zbyt pochopnego przerywania egzaminu praktycznego, w szczególności w kontekście przytoczonych wcześniej przepisów ustawy o kierujących pojazdami. 

Mając na uwadze powyższe - w kontekście omawianego artykułu - należy zadać sobie pytanie: czy każde naruszenie przepisów, o których mowa w tabeli nr 1 (załącznika nr 2 rozporządzenia ws. egzaminowania) staje się bezpośrednim zagrożeniem dla zdrowia i życia osób? Idąc dalej zasadnym jest dookreślenie pytania: czy zachowania określone w ww. tabeli – niezależnie od ich realnego kontekstu – są zawsze i wszędzie zachowaniami stwarzającymi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia?  Być może autor sądzi, że zachowania są groźne nie z racji ich istoty, a jedynie z uwagi na to, że są enumeratywnie wymienione w tabeli? Wyraźnie daje się tu zauważyć pomieszanie porządku represyjnego z pedagogicznym. Praca egzaminatora nie może polegać na bezrefleksyjnym ,,wyłapywaniu” popełnianych przez osoby zdające błędów - jest o wiele poważniejsza, a przez to bardziej odpowiedzialna. Sam autor podświadomie to wyczuwa zaprzeczając sobie poprzez przytoczenie niskich sankcji, jakie grożą za niezastosowanie się do znaku „stop” (2 pkt. karne, grzywna w wysokości 100 zł). 

Należy również dodać, że na egzaminie istnieje możliwość wystąpienia sytuacji, w której osoba popełnia wykroczenie drogowe, a pomimo tego egzamin - zgodnie z zasadami jego prowadzenia - jest kontynuowany. W takim przypadku egzaminator uznaje zadanie egzaminacyjne jako wykonane nieprawidłowo (np. niezastosowanie się do znaku „linia pojedyncza ciągła”, a nawet przekroczenie dopuszczalnej prędkości o mniej niż 20 km/h). Nie oznacza to jednak, że egzaminator akceptuje w tym momencie popełnienie wykroczenia. Odnosząc się natomiast do poruszonego problemu znaku drogowego „stop” warto przypomnieć, że przed  czerwcem 2009 r. niezastosowanie się osoby egzaminowanej do tego znaku nie stanowiło o natychmiastowym zakończeniu (przerwaniu) egzaminu. Podobna sytuacja dotyczy niektórych znaków z grupy „zakazów wjazdu” lub znaku „powierzchnia wyłączona”, który do niedawna był przyczyną przerwania egzaminu (poważne zagrożenie bezpieczeństwa ruchu), natomiast w obecnym stanie prawnym stanowi jedynie o pojedynczym błędzie egzaminowanego, a przecież zasady ruchu drogowego w tym zakresie nie zmieniły się od dawna.

Oczywiście w żaden sposób nie zmienia to faktu (co należy wyraźnie podkreślić), że omawiane zachowanie osoby egzaminowanej (niezatrzymanie pojazdu w związku ze znakiem „stop”), będące bezsprzecznie wykroczeniem drogowym - należy uznać jako niepoprawne i w przypadku wystąpienia po raz kolejny - uznać wynik egzaminu jako negatywny. Jednak każdy DOBRY egzaminator wie, że immanentną cechą każdego egzaminu są błędy popełniane przez osobę zdającą. Wielką sztuką jest umiejętność rzetelnej oceny konkretnego zachowania człowieka, zarówno w odniesieniu do zaistniałej sytuacji, jak i potencjalnych możliwości kandydata na kierowcę. Oceny, która będzie merytoryczna, ale i sprawiedliwa, zgodna z sumieniem egzaminującego, pozwalająca również zdającemu na rehabilitację w przypadku powstania uchybienia. Niestety tak oceniać potrafią tylko NAJLEPSI.

Na zakończenie należy zwrócić uwagę na fakt, że pisma w sprawie skarg, zgodnie z ustawą o kierujących pojazdami, dostarczane są stronie postępowania, czyli osobie skarżącej egzamin. Informację o rozpatrzeniu skargi otrzymuje również dyrektor właściwego ośrodka egzaminowania. Pytanie, jakie należy zatem sobie zadać brzmi: w jaki sposób autor mógł zapoznać się z treścią uzasadnienia niniejszych pism i czy w ogóle się z nimi zapoznał? 

Wydział do spraw Kandydatów i Kierujących Pojazdami
Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego w Warszawie

 

 

Pozostałe artykuły z działu: