Auto z komisu - czy warto?

Jak kupić dobre używane auto? To dylemat praktycznie każdego, kto planuje zakup takiego pojazdu. Rynek samochodów używanych jest ogromny – zwłaszcza jeśli chodzi o popularne marki i modele. Czy oznacza to jednak, że wystarczy otworzyć Internet, wpisać interesujący nas model, rocznik, kolor i wyposażenie, a następnie udać się po wymarzony pojazd z ogłoszenia? Niestety, okazuje się, że nie jest to takie proste. Pomimo przeogromnej liczby ogłoszeń, tak naprawdę tylko pewien odsetek oferowanych na rynku wtórnym pojazdów, może zapewnić bezproblemową i bez nakładów finansowych dalszą eksploatację. Co ciekawe, praktycznie każdy oferowany w ogłoszeniach pojazd jest od pierwszego właściciela, garażowany, bezwypadkowy i z małym przebiegiem. Pewnie, są tak zwane „perełki”, jednak natrafić na nie, nie jest stosunkowo łatwo. Niestety rzeczywistość pokazuje, że nie należy bezkrytycznie ufać temu, co sprzedający napisał w ogłoszeniu. Jemu zależy na szybkiej sprzedaży auta, zaś rolą przyszłego właściciela jest w odpowiedni sposób zweryfikować stan techniczny i prawny pojazdu. Zatem gdzie kupić bez ryzyka? Takowe istnieje praktycznie przy każdej transakcji. Można jednak zdecydowanie je zminimalizować kupując pojazd od sprawdzonej firmy, zajmującej się sprzedażą aut używanych – czyli popularnie mówiąc w komisach. Warto jednak pamiętać, że podobnie jak i w ogłoszeniach, wiele aut stojących na komisowych placach wcale nie są w idealnym stanie technicznym, zatem czujność jest zdecydowanie i tu wskazana. Jakie zatem są plusy zakupu auta 
u pośrednika? O tym porozmawiamy z naszymi gośćmi – właścicielami jednego z warszawskich komisów: panami Marcinem i Markiem. Prowadzą oni działalność od blisko 20 lat i są profesjonalistami w swoim fachu. 

BK: Panowie, jak kupić dobre auto?

M i M: Przede wszystkim trzeba otwarcie powiedzieć, że należy wiedzieć na co zwrócić uwagę przy zakupie. Klienci bardzo często uważają, że kilka rysek na karoserii, których nie da się uniknąć podczas normalnej codziennej eksploatacji, dyskwalifikuje auto. To błąd w ocenie klienta. Przy zakupie auta używanego sprawą drugorzędną są minimalne skazy karoserii, podobnie jak wybór koloru nadwozia czy wyposażenia. Zdecydowanie najważniejszym elementem jest stan elementów nośnych – zawieszenia i podłogi, a także ogólna kondycja nadwozia. Koszt naprawy nieudolnie naprawionego auta powypadkowego jest bardzo duży i często mało opłacalny.

BK: A jak z pozostałymi podzespołami pojazdu takimi jak silnik, skrzynia biegów itp.?

M i M: Stan techniczny ma oczywiście bardzo duże znaczenie – przede wszystkim z perspektywy późniejszego usunięcia stwierdzonych usterek. Jednak i tutaj bardzo często klienci mylą pojęcia i niekiedy rezygnują z pojazdu, którego stan techniczny i blacharski jest bardzo dobry, jednak ma on zużyte typowe materiały eksploatacyjne.

BK: Czy mogliby Panowie przybliżyć ten problem naszym internautom?

M i M: Oczywiście. Chodzi o to, że jeśli zużyte jest ogumienie, klocki hamulcowe, tarcze, czy akumulator, z reguły cena pojazdu jest nieco niższa i uwzględnia koszt wymiany tego typu części. Czyli pojazd po wymianie takich materiałów będzie dalej służył bezawaryjnie, ponieważ jego ogólny stan techniczno-blacharski jest bardzo dobry. Bywają jednak przypadki, gdy co prawda akumulator, podzespoły układu hamulcowego czy elementy zawieszenia są niemal nowe, jednak całe auto wymaga reanimacji. Z pozoru błyszczące nadwozie to jedna wielka rdza pod spodem, zaś silnik wymaga remontu kapitalnego, podobnie jak i skrzynia. Co ważne takie pojazdy można licznie napotkać w ogłoszeniach, które na zdjęciach wręcz lśnią – a ludzie niestety często kupują oczami – pierwsze spojrzenie jest ważne. Tu potrzeba rozsądku i realizmu, aby się nie zawieść.

BK: Zatem czy są na rynku używane pojazdy w idealnym stanie?

M i M: Rynek pojazdów używanych to nie zakup nowego auta w salonie – zawsze trzeba się liczyć z mniejszym lub większym ryzykiem. Twierdzenie, że można znaleźć idealne auto jest nieprawdą, ponieważ każde nawet najbardziej zadbane auto używane będzie wymagało mniejszego lub większego nakładu finansowego (chociażby na zwykłą wymianę oleju czy filtrów). Należy jednak odróżnić tego typu nakłady od nakładów na reanimację przysłowiowego „złomu na kółkach” poskładanego z kilku kawałków z cofniętym o kilkaset tysięcy kilometrów licznikiem i wieloma usterkami technicznymi.

BK: Czyli jak zminimalizować ryzyko zakupu? Czy zakup w komisie może być atutem dla klienta – przyszłego nabywcy samochodu używanego?

M i M: Wszystko zależy od podejścia sprzedawcy. Każdy zakup obarczony jest ryzykiem, niezależnie czy kupujemy auto od osoby prywatnej, autoryzowanego dealera czy też z komisu. Wszystko zależy od uczciwości pośrednika, jednak zakup w komisie zapewnić może dodatkowe narzędzia prawne dla klienta w przypadku ujawnienia wady produktu (nabytego samochodu).

BK: Panowie, a jak jest u Was? Przekonajcie klientów, że warto poszukać samochodu w komisie.

M i M: Przede wszystkim mamy niemal 20-letnią tradycję w sprzedaży samochodów używanych, co sprawia, że od podszewki znamy potrzeby klientów, ich preferencje 
i potrafimy fachowo doradzić jaki pojazd spełnia ich oczekiwania w zakresie przewidzianego na ten cel budżetu. Oferujemy samochody zarówno krajowe – tak od właścicieli indywidualnych, jak instytucjonalnych, auta poleasingowe, a także z importu. Oznacza to duży wybór pojazdów, dzięki czemu nasi klienci mają możliwość porównania i wyboru pomiędzy kilkoma różnymi pojazdami.

BK: Czy klient dostaje gwarancję na zakupiony pojazd?

M i M: Oczywiście – to wynika z przepisów prawa. Niektóre pojazdy objęte są naszą dodatkową gwarancją techniczną (gdzie po jej zakupieniu dodatkowo, to my bezpłatnie naprawiamy ujawnione usterki podzespołów objętych gwarancją), jednak na każdy pojazd jako sprzedawca zapewniamy rękojmię na wszelkie ujawnione w określonym przepisami czasie wady i usterki. Zatem śmiało można powiedzieć, że kupno w komisie jest transakcją bezpieczną.

BK: Dlaczego w takim razie zdarzają się przypadki, że klient wdaje się w spory lub procesy sądowe z właścicielami komisów po ujawnieniu np. poważnej powypadkowej przeszłości pojazdu?

M i M: Wszystko zależy od uczciwości sprzedającego. Jednak dziwi nas takie nieprofesjonalne podejście, ponieważ w przypadku rękojmi, po ujawnieniu wady produktu, komisant i tak nie jest w stanie uniknąć odpowiedzialności. Zatem nasi klienci mogą być pewni nie tylko gwarancji technicznej bądź rękojmi, ale przede wszystkim ochrony prawnej.

BK: Komis wystawia również fakturę zakupu. Czy to lepsze rozwiązanie dla klienta niż zwykła umowa kupna – sprzedaży?

M i M: Przede wszystkim oszczędność i mniej formalności. Faktura VAT zwalnia nabywcę od uiszczenia 2% podatku od czynności cywilno-prawnych (przykładowo kupując auto za 35000 zł, podatek wyniósłby 700 zł – tę kwotę klient oszczędzi) i od dodatkowej wizyty w urzędzie skarbowym. Po nabyciu auta, klient udaje się od razu do wydziału komunikacji, gdzie rejestruje pojazd. Jest to dla klienta oszczędność czasu, jak i pieniędzy.

BK: No dobrze, a czy w komisach istnieje możliwość pozostawienia auta w rozliczeniu?

M i M: Nie we wszystkich i nie każde auto. My oczywiście oferujemy możliwość przyjęcia auta klienta w rozliczeniu za nowo nabyty pojazd jednak pod warunkiem, że jest on w bardzo dobrym stanie technicznym i nie „egzotycznej” niesprzedawalnej na rynku wtórnym marki. W końcu takie auto po odkupieniu od naszego klienta, wystawimy do dalszej sprzedaży, a fatalny stan techniczny nikogo nie zachęci do zakupu. Co ważne we własnym zakresie wykonujemy pierwsze wstępne weryfikacje stanu technicznego, a ewentualne usterki usuwamy, aby przyszły nabywca mógł cieszyć się bezproblemową eksploatacją. Dodajmy, że jeśli transakcja jest wiązana, czyli klient zostawia w rozliczeniu swoje auto i kupuje inne, staramy się dokonać jak najkorzystniejszej wyceny, aby nie zarabiać kosztem naszego klienta podwójnie. Dla nas zadowolenie klienta jest najważniejsze, bo jak wiadomo klient zadowolony do nas wraca za jakiś czas po kolejne auto. To zwyczajne prawa rynku.

BK: Czy warto kontrolować pojazd przed zakupem w ASO (Autoryzowanej Stacji Obsługi)?

M i M: Oczywiście, jest to bardzo istotna część transakcji. Warto podkreślić, że dajemy naszym klientom możliwość takiej weryfikacji technicznej i to nie tylko w ASO, ale w dowolnym warsztacie wskazanym przez klienta.

BK: A kto ponosi koszty takiej operacji?

M i M: Oczywiście przyszły nabywca. Marże, które nakładamy na pojazdy są niskie, a koszty działalności są bardzo wysokie. Dokładanie kosztu przeglądu do ceny auta sprawi, że oferta stanie się mniej atrakcyjna cenowo dla klienta. Co ważne, warto ponieść koszt rzędu 200 – 300 zł na weryfikację techniczną auta, aby być pewnym zakupu. Nawet najdokładniejsze oględziny na placu zaawansowanego technicznie auta bez odpowiedniej aparatury kontrolnej nie przyniosą pożądanego rezultatu. Niestety klienci często rezygnują z takiego wstępnego przeglądu, co dziwi, tym bardziej, że kupując auto za kilkadziesiąt tys. zł, dodatkowo wydane 200 czy nawet 400 zł na przegląd (weryfikację stanu technicznego) wydaje się być symboliczny. To cena spokoju.

 

BK: Bardzo dziękujemy za wyczerpującą rozmowę, licząc, że pomogła ona przyszłym nabywcom wymarzonego pojazdu uniknąć typowych pułapek transakcyjnych.   

Pozostałe artykuły z działu: